Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 381 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
"I pledge allegiance to the Flag of the United States of America, and to the Republic for which it stands, one Nation, under God, indivisible, with liberty and justice for all."
[Pledge of Allegiance]

NYC część I

sobota, 19 kwietnia 2008 22:31
Skocz do komentarzy
Moją relację z NYC postanowiłam dodać w kilku częściach. Po pierwsze, opisanie wszystkiego zajmie mi sporo czasu. Po drugie, jak to ktoś mi kiedyś powiedział, lepiej mniej, a częściej. Gdybym wkleiła notkę w calości, niewielu z Was chciałoby się wszystko czytać. ;) Więc, narazie wklejam ile mam. Wiem, że minął już prawie tydzień od kiedy byłam w NYC, ale nie martwcie się, nic nie zapomniałam. Pozatym, na bierząca spisywałam sobie ciekawsze punkty podróży, by później (czyt. teraz) je rozwinąć i napisać przyzwoitą notkę. :) Zapraszam! :)

---------------------------------

Witam ponownie!

Piszę do Was z lotniska Atlanta,Georgia czekając na mój samolot do Nowego Yorku. Tym razem, by nie popełniać tego samego błędu co poprzednim razem, podróż będę opisywać tak aktualnie jak tylko potrafię. J

Pierwsza część podróży przebiegła spokojnie. Budzik zadzwonił o 3:45, przy okazji budząc pół świata, gdyż zapomniałam ściszyć go na ludzki poziom. Szybkie pakowanie, make up i w drogę. Od lotniska dzieliło nas niecałe 30 minut, więc o 5:10 byłam już przy bramce. Lotnisko Little Rock oferuje tak zwane free wifi, czyli darmowy bezprzewodowy internet, więc pozostałe 30 minut spędziłam plotkując na gadu gadu. ;) Lot przebiegł spokojnie (pomimo faktu, że strrrasznie chciało mi się siku ^^). Po szybkiej wizycie w toalecie i ze stopem w Starbucks na kubek Double Chocklad Chip Frapuccino Tall, bez problemu znalazłam swoją bramkę (kilometrowy spacer po terminalu T, później pociąg z terminalu T na terminal B i kolejny sparcer po terminalu B, aż do bramki B09... pikuś ^^). Jakoże lotnisko Atlanta opcji FREE wifi nie oferuje (wifi owszem, ale za 8 dolców na 24 godziny. Na dwie godziny nie opłaca mi się tego wykupywać), postanowiłam zacząć pisać raport z podróży spełniającej jedno z moich największych marzeń. :P

W tej sekundzie właśnie zorientowałam się właśnie, że Atlanta znajduje się w innej strefie czasowej, czyli zamiast spędzenia tutaj planowanych 2 godzin, spędziłam tylko godzinę. Obecnie jest 9:05 (pomimo tego, że mój zegarek mylnie wciąż pokazuje 8:05. Co z tym związane, za niecałe 5 minut będę musiała wejść do samolotu. Tak więc opowieść będę kontynuować z samolotu. J

Witam. Tym razem piszę z samolotu relacji Atlanta-Laguardia, New York z wysokości ponad 10,000 stóp. Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia ile to jest w kilometrach. Potrafiłam się przystosować do dolarów, poundsów, mili, ale feet, yard i inch po siedmiu miesiącach wciąż brzmią dla mnie tajemniczo. ;) Moje krzesło znajduje się na końcu lewego skrzydła przy oknie. Mam jednak nadzieję, że pomimo skrzydła uda mi się pstryknąć kilka fotek nad pięknym Manhattanem. J

Hmm... Obok mnie siedzą dwie kobiety. Pani buismesswoman w wieku może 34 lat rozpłaszczyła się na swoim siedzeniu kimając. Druga pani również postanowiła się zdrzemnąć, bo oczy ma zamknięte, ale jej szyja i kręgosłup są wyprostowane jakby połknęła kij... ^^ Nawet nie opiera głowy o siedzenie! Ja tak spać nie potrafie... xD Niesamowite, ile ciekawych zjawisk można zaobserwować podróżując po świecie. ;) Natomiast pani siedząca przede mną również postaniwiła się kimnąć, ale ona obniżyła poziom swojego krzesła, co oznacza, że teraz komputer mam prawie pod biustem. :/ Ale co tam, uśmiechamy sie dalej, jakby wszystko było w porządku. Olewamy panią, w końcu to NEW YORK, BABE! ^^

Pozwólcie mi opisać wam w skrócie wstępny plan podróży. Już wczoraj wraz z Diane i Nicole pojechałyśmy do motelu w Little Rock (z krytym basenem ^^), by uniknąć wstawania o 3 w nocy. Czwartek przedpołudnie (dzisiaj) spędzam w podróży. Planowany przylot zaplanowany jest na 12:05 pm. Robin, Camilla oraz reszta mają dolecieć w mniej więcej tym samym czasie (Camilla leci z Jackson, Mississippi, a Robin z Memphis, Tennessee). Nie wiem, czy wcześniej o tym wspomniałam, ale to właśnie z nimi jadę do NYC. Cała podróż zorganizowana jest z okazji urodzin Camilli. O, właśnie się zorientowałam, że nie mam dla niej prezentu... Eh, kupi się coś później. ^^ Oprócz naszej dwójki jedzie jeszcze grupa znajomych Robin (jeszcze nie miałam okazji ich poznać). Podejrzewam, że po przyjeździe do NYC pojedziemy zameldować się do hotelu. Co do kolejnych dni nie mamy jeszcze KONKRETNYCH planów, ale mam nadzieję, że uda nam się wykorzystać każdą chwilę. J Zrobiłam nawet listę wszystkich rzeczy, które chciałabym zobaczyć:

  • Central Park
  • Fifth Avenue

  • Empire State Building
  • Upper East Side

  • Statue of Liberty
  • Plaza Hotel

  • Times Square

  • Friends House
  • Chinatown

  • Broadway

  • Madame Tussauds

  • Wall Street

Wiem, że prawdopodobnie nie zaliczę wszystkich tych punktów w niecałe4 dni, ale postaram się zrobić jak najwięcej.

Kurde, coś nie tak z tymi samolotami. Non stop chce mi się lecieć do toalety! Jakbym wypiła rzeke Mississippi, nie kubeczek Sprite i kawe... -.-‘ O! I są lekkie turbujencje! Jupi, hehe. xD

Wracając do tematu: w niedzielę koło południa Robin i reszta opuszczają hotel i około 5 lecą do domu. Mój bilet jest dopiero na poniedziałek 12:55 pm, więc wstępny plan był taki, że jadę na lotnisko wraz z nimi (Diane nie zgodziła sie na pozostawienie mnie samej w centrum NY... Hmm, ciekawe czemu ^^ Zresztą, taniej taksówka wyjdzie) i po prostu czekam na swój lot na lotnisku. Oznaczało to, że muszę być na nogach około 36 godzin (wytrzymałabym... Nawet zrobiłam sobie test czy mi się uda tyle wytrwać bez spania i przeszłam go pomyślnie ^^). Ale zamiast tego, wpadłam na jakże wspaniały pomysł! Nie wiem, czy mówiłam Wam wcześniej o Timi. To moja koleżanka z klasy w IB w Szwecji, która również jest exchange student w tym roku, ale mieszka w Nowym Yorku (taa, wiem... Zazdrosna jestem jak nie wiem co. Nawet chciałyśmy się zamienić, bo ona woli ciepełko południa, ale się nie dało...-.-). Napisałam do niej i umówiłyśmy się, że Timi odbierze mnie z hotelu w niedziele po południu i spędzę noc u niej w domu. Nie dość, że nie muszę spać na lotnisku, to jeszcze mam dodatkowy dzień spędzony na Manhattanie (bo jeżeli ktokolwiek uważał, że pojedziemy prosto do jej domu, to... Phi xD)! W poniedziałek przetransportuję się na Laguardię (JAK to jeszcze ustalę później ^^ Nie ma to jak spontan ^^) i wyspana polecę z powrotem do Arkansas. J Więc, jak widzicie, wstępnie plan wygląda wspaniale. ;)

Została mi godzina lotu, obowiązek zapiętych pasów przez lekkie turbulencje i pęcherz, który zaraz pęknie. Ale i tak jest bosko. :P

Powiem, że ostatnio jestem okropną optymistką. ^^ Nie wiem, co na to wpłynęło: NY, pogoda... Po prostu ciągle się uśmiecham i bardzo trudno zniszczyć mój dobry humor. No, ale gdy już jest zniszczony, to lepiej nie podchodzić, bo gryzę. xD

Okej, słuchajcie, samoloty są super. xD Można zaobserwować tu tyle ciekawych rzeczy! Jak na przykład panią „połknęłam-szczotkę-i-jestem-sztywna-ale-chce-mi-sie-spać”, albo... Chińczyka czytającego książkę po chińsku. Albo może to był japoński... (eh, Yaten, zabij, nigdy się nie nauczę). W kazdym bądź razie w końcu odważyłam się poprosić dwie panie, żeby mnie wypuściły (przekleństwo siedzeń przy oknach, ale widoki są tego warte ;]), poszłam do toalety (tak btw. załatwianie się na wysokości 10,000 stóp w czasie turbujencji jest bardzo... ciekawym przeżyciem, biorąc pod uwagę fakt, że toaleta ma jakiś 1 metr kwadratowy... ^^) i w drodze powrotnej zauważyłam gościa czytającego tą książkę. Widziałam już wiele książek w językach obcych, ale nigdy w... znaczkach. ^^ Hehe...

Kapitan właśnie ogłosił lądowanie za około 25 minut. Jest słonecznie, pode mną widzę wiele domków, ale wciąż ani śladu wieżowców i wspaniałej Long Island.

Zanim wyląduję wkleję Wam również kilka zdjęć, które zrobiłam wczoraj z Nicole w domu pogrzebowym [Diane tam pracuje. Zabrała nas tam po drodze do hotelu, bo musiała coś załatwić]. :)










-------------------------------------------

I oto pierwsza część podróży. Zdjęcia z Nowego Yorku wkleję jak tylko uda mi się wszystko opisać, ale za szybko się nie napalajcie, ponieważ jest ich około 350, wieć chwilkę to zajmie. ;) Chyba, że ktoś zna serwis, gdzie mogę wrzucić wiele zdjęć za jednym razem, a nie po jedny zdjeciu i BEZ obowiązku opisywania kazdego z nich. :) Buzia :*
Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  102 853  

O mnie

Gadu Gadu: 2671261
E-mail: martusia_swe@hotmail.com

O moim bloogu

Zafascynowana amerykańską kulturą zdecydowałam się na spędzenie roku w USA. Ostatecznie wylądowałam w miasteczku Greenbrier w stanie Arkansas, zaledwie 40 minut od Little Rock, stolicy stanu ;)

Mini słowniczek

"fes" - foreign exchange student, czyli uczen na wymianie
STS - Student Travel Schools; organizacja, dzieki ktorej jestem w USA
GHS - Greenbrier High School; szkola, do ktorej obecnie uczeszczam

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 102853
Bloog istnieje od: 3595 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl